Jak zostałam redemptorystką

 
Instytut i Reguły
Najświętszego Zbawiciela
zawarte w
świętych Ewangeliach
 
Plan Ojca Przedwiecznego
 
               Gorąco zapragnąłem dać światu mojego Ducha i przekazać Go moim stworzeniom rozumnym, abym żył z nimi i w nich aż do końca świata.
               Z bezgranicznej miłości dałem im mojego Jednorodzonego Syna i przez Niego przekazałem im mojego boskiego Ducha Pocieszyciela, aby ich przebóstwić w życiu, sprawiedliwości i prawdzie, aby z upodobaniem objąć wszystkich w Słowie-Synu miłości. To przez Niego została wylana na nich moja łaska, sprawiedliwość i prawda. Przez Niego obdarowałem ich moją łaską, sprawiedliwością i prawdą. Przez Niego będą mieć życie wieczne.
               Świat został stworzony przez moje Boże Słowo i przez Nie żyje wszystko: w Nim jest życie, On jest istnieniem i życiem wszystkiego, co zostało stworzone; wszystko w Nim jest życiem miłości i upodobania, przez Niego we Mnie samym.
               Aby moje stworzenia pamiętały o odwiecznej miłości, jaką je umiłowałem, spodobało mi się wybrać ten Instytut, aby był dla wszystkich ludzi świata żywą pamiątką[1], tego, co mój Syn Jednorodzony zechciał uczynić dla ich zbawienia, gdy przez trzydzieści trzy lata żył w świecie jako Człowiek-Wędrowiec (Viatore). Jego dzieła są ciągle żywe dla Mnie i mają wartość bezcenną. Dlatego wy, dusze do niego wybrane, będziecie z Nim uwielbione w wieczności, gdy w waszym duchu odciśniecie Jego życie i naśladując Go prawdziwie staniecie się do Niego podobne, jako żywe obrazy mojego Umiłowanego Syna. Bo tylko On sam jest waszą Głową i waszym Początkiem. Będziecie nosić Go jako życie waszego serca, jako Cel waszego istnienia, Pasterza waszej owczarni i Mistrza waszego ducha.
               Waszym życiem kierować będą prawdy, jakich On naucza w świętych Ewangeliach, w których ukryte są wszystkie skarby nieba - źródło życia. Człowiek jeszcze jako wędrowiec tej ziemi może mieć udział w tych odwiecznych bogactwach mojego Umiłowanego Syna miłości, w którym jest jego istnienie i życie. I tak jak On uwielbił Mnie w was, tak i wy bądźcie uwielbieni przez Niego we Mnie.
               Niech więc wasz duch żyje w mojej Bożej miłości, oddając mojemu Jednorodzonemu wszelką chwałę i cześć. Niech nikt nie przywłaszcza sobie tytułu założyciela lub założycielki tego Zakonu, ponieważ należy się on wyłącznie mojemu Jednorodzonemu[2]. To On będzie Wodzem waszych dusz, On wyprosi i tchnie w was Ducha Pocieszyciela, który was oświeci i wypełni swoimi darami i cnotami.
Obiecuję wam, że jeśli będziecie wypełniać moją wolę, to Zakon wasz rozkwitnie wielką liczbą moich wybranych i kochanych przyjaciół. Oni to zjednoczeni z moim Synem i przemienieni w Jego życie, będą w Nim moimi ukochanymi dziećmi; dziećmi światła i błogosławieństwa: będą przynosić owoc aż do końca świata. Stanie się tak, jeśli żyć będziecie dokładnie tymi Regułami[3], nie zaniedbując nawet najmniejszej, a wasze ziarno będzie błogosławione, tak jak obiecałem.
 
Idea Instytutu i Reguły Najświętszego Zbawiciela
 
„Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich Twoim imieniu, które mi dałeś, aby tak jak my stanowili jedno” (J 17, 10-11)
              
               Tak chcę i tak Mi się spodobało, abyście były pamiątką Mnie samego oraz zbawczych dzieł, jakich dokonałem z miłości do was podczas mojego życia.
               Dlatego w każdym domu tego Instytutu będą trzydzieści trzy siostry chórowe, na pamiątkę 33. lat, podczas których zamieszkiwałem wśród ludzi jako wędrowiec. Ten, kto wśród nich zajmie moje miejsce jako przełożona lub przełożony, niech zawsze będzie mocno złączony ze Mną, a Ja będę mu towarzyszył i pouczał go w każdym działaniu, aby żywił do powierzonych mu dusz tę samą miłość, jaką Ja je kocham.
               Z tych trzydziestu trzech zostanie wybranych dwanaście, na pamiątkę dwunastu apostołów, których wybrałem jako szczególnych pomocników w dziele Odkupienia i współpracowników w dziele wiecznego zbawienia dusz. Z tych dwunastu zostaną wybrane siostry pełniące najważniejsze funkcje w domach zakonnych, tak jak Ja dwunastu moich apostołów uczyniłem najważniejszymi sługami Kościoła.
               Nie będzie między nimi różnic co do czci i wielkości, jak to jest w zwyczaju świata, ale będą jedną duszą i jednym ciałem, zjednoczone ze sobą i z ich Głową-Chrystusem. I tak jak Ja umiłowałem je najdoskonalszą Bożą miłością, tak i one będą się miłować wzajemnie, w jednym duchu i w jednej miłości.
               Jeśli któraś z nich pragnęłaby wyższości, niech stanie się najmniejszą. Dlatego też niech w ich serca nie rodzi się pragnienie zaszczytów i wielkości, lecz niech pamiętają, że ta jest największą, która będzie najbliżej upokorzeń i obelg, jakie Mnie spotkały w życiu.
               Dlatego żyjcie w doskonałej jedności, miłości i prostocie ducha we wszystkim, zarówno w tym, co wewnętrzne jak i zewnętrzne, tak jak Ja żyłem z moimi.
 
Reguły dotyczące stroju
 
               Habit będzie miał kolor ciemnej czerwieni, co oznacza moją bezgraniczną miłość do rodzaju ludzkiego. Z tej miłości spodobało mi się przyjąć ludzką naturę; we Mnie i przeze Mnie wszyscy ludzie, przez łaskę, stali się dziećmi mojego Niebieskiego Ojca, wypełnieni Duchem Świętym.
               Pasek będzie z materiału w kolorze habitu; oznacza on Moją więź z Kościołem, moją Oblubienicą i z wszystkimi wiernymi. Więź ta ma być symbolem miłości, aby moje oblubienice zjednoczyły się i ukryły (zamknęły) wszystkie w moim Boskim Sercu i żyły między sobą moim umiłowaniem, w jednym duchu i w jednej miłości.
               Płaszcz będzie miał kolor niebieski; ma trzy znaczenia: pierwsze - to, że przyoblekłem się we wszelkie udręki, zniewagi, umartwienia i każdą gorycz najbardziej nieludzkiego cierpienia, jakie mogło się zdarzyć człowiekowi na ziemi. Drugie znaczenie - aby pamiętały, że całe ich życie powinno być niebiańskie, a wszystkie myśli wzniesione ponad ziemię i umieszczone w niebie: aby w ten sposób były pamiątką mojego pragnienia Męki i Śmierci na Krzyżu dla zbawienia dusz. Trzeci motyw - aby podkreślić, że dzięki mojej Męce i Krzyżowi złączyłem niebo z ziemią, i tak człowiek żyjący na ziemi stał się obywatelem nieba.
               Głowę i pierś okryją białym płótnem bez zmarszczeń, na znak czystości i bieli ich umysłu oraz ich serc, na znak prawości (uczciwości) i czystości ich intencji oraz uczuć zarezerwowanych wyłącznie dla Mnie z miłości. Gorliwie będąc strzec samych siebie i swoich zmysłów przed każdą nieczystością, aby stać się czystymi przed Moim Boskim obliczem.
               Głowę okryją czarnym welonem, na znak mojej śmierci - to symbol wiecznej żałoby ukazującej nienaruszalną wierność ich miłości do Mnie oraz to, że są całkowicie nieznane i umarłe dla świata.
               Podczas Komunii Świętej i w czasie publicznych celebracji włożą na głowę koronę cierniową, na znak, że są oblubienicami Króla cierpienia.
               Będą nosić płaskie obuwie, podobne do sandałów, koloru białego, na pamiątkę tego, że Ja nic nie wziąłem z tego świata, jedynie to, co było niezbędne do podtrzymania życia. Nie będą więc przywiązane do niczego co przejściowe i ziemskie.
               Na piersiach będą nosić wizerunek mojego człowieczeństwa, aby powiedzieć wszystkim, że Ja żyję w ich sercach. Ten znak miłości będzie ich znakiem rozpoznawczym w Królestwie mojego Ojca.
               Przy pasku będą nosić różaniec ze znakami Mojej męki i śmierci, na pamiątkę tego, co wycierpiałem dla ich odkupienia i zbawienia - Znaki te będą dla nich jak tarcza obronna przeciw nieprzyjaciołom człowieka: przeciw światu, diabłu i ciału[4].
 
Ćwiczenia w ciągu dnia
 
               Po przebudzeniu ze snu będą mi składać dzięki za otrzymane dobra, za to, że podczas nocy ustrzegłem je od zasadzek nieprzyjaciół. Ofiarują mi pierwociny swoich uczuć i oddadzą mi w posiadanie swoje serca. Złączą swoje myśli i władze duszy z moim Duchem dla chwały Odwiecznego Ojca. Jemu ofiarują wszelkie słowa, czyny i cierpienia tego dnia, oddając się w Jego boskie i błogosławione ręce. Potem odmówią Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Wyznanie wiary. Nie wyjdą z pokoju póki nie poproszą o błogosławieństwo moją ukochaną Matkę.
               Na dźwięk dzwonka wszystkie zgromadzą się w chórze, aby odmawiać poranną Godzinę czytań - tak „uczynią pamiątkę” prawd, proroctw i figur Starego Testamentu, które dotyczyły mojej Osoby i które sprawdziły się w moim życiu, w nowym Prawie Łaski.
               Po zakończeniu Godziny czytań i Jutrzni, która jest śpiewem uwielbienia za dobrodziejstwa uczynione światu, ta, która będzie zajmować moje miejsce, zaintonuje Veni Sancte Spiritus, aby „czynić pamiątkę” mojego Wcielenia, ponieważ wtedy pojawiła się na świecie Jutrzenka Boskiego Słońca i zstąpiła na ziemię, na wszystkie stworzenia, Rosa Łaski Ducha Świętego.   
               Potem będą czytać i medytować Ewangelię, wydobywając z niej praktyczną wskazówkę, aby żyć nią w ciągu dnia, ćwicząc święte cnoty. Uczynią to na pamiątkę dzieła, jakiego Duch Święty dokonał z ludzką naturą w godzinie mojego Wcielenia. Potem nastąpi pół godziny modlitwy na pamiątkę dziewięciu miesięcy, kiedy byłem w łonie Matki.
Po zakończeniu tej modlitwy będzie następna, tzw. Pryma, aby przypomnieć czas mojego narodzenia: tak, jak w tym czasie pojawia się słońce na wschodzie i raduje się cały świat, tak samo ziemia raduje się w godzinę moich narodzin.
               Potem będzie kwadrans przerwy, na pamiątkę prześladowania Heroda, ucieczki do Egiptu, rzezi niewiniątek oraz ukrycia mojej boskości, którą poddałem wielu udrękom, chcąc wypełnić wolę Ojca. Potem pójdą do chóru i odmówią Godzinę przedpołudniową; uczynią to z największą pobożnością, ponieważ jest to godzina, w której Duch Święty zstąpił na apostołów i wiernych. Następnie Modlitwa południowa, będąca pamiątką głoszenia Dobrej Nowiny przez apostołów i tych, którzy głosili i wyznawali moje Imię kosztem własnego życia.
Potem przyjmą Mnie w Komunii Świętej, ponieważ po zstąpieniu Ducha Świętego rozpoczęła się praktyka rozdzielania Komunii Świętej, tego Najświętszego Sakramentu. Po niej rozkoszować się będą owocami mojej obecności. W tym czasie będzie się celebrować Świętą Ofiarę Eucharystii na pamiątkę mojej Męki i Śmierci. Wszystkie będą uczestniczyć w Eucharystii, aby te, które nie przyjęły Mnie w sposób sakramentalny mogły Mnie przyjąć duchowo w Świętej Ofierze. W tym czasie łaski będą trwały przede Mną z uwagą i głęboką czcią, aby otrzymać pełnię niebieskich skarbów. Zstąpi w ich serca obfitość mojego miłosierdzia, jak rosa na pola, udzielając im prawdy i sprawiedliwości mojego Ducha.
Następnie każda, sercem zjednoczonym z moim Sercem uda się do swoich zajęć, a w działaniach, myślach i słowach trwać będzie w prawości i w prawdzie, aby wszyscy poznali, że Ja żyję w nich, a one żyją we Mnie. Pracować będą do Godziny popołudniowej.
Na sygnał dzwonka udadzą się wszystkie do chóru, aby wielbić Mnie w modlitwie popołudniowej, na pamiątkę Wielkiej Mowy, jaką skierowałem do moich apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy. Od razu zrobią rachunek sumienia na pamiątkę tego pytania, które postawili sobie apostołowie, gdy powiedziałem, że jeden z nich Mnie zdradzi: „Czy to nie ja, Panie?”
               Modlitwę zakończą litanią do mojej kochanej Matki, w której wszystkie będą polecać się Jej wstawiennictwu, aby ustrzegła ich dusze od grzechu i od zasadzek piekielnego nieprzyjaciela; co więcej - we wszystkich swoich potrzebach duchowych i doczesnych będą uciekać się do Niej jak prawdziwe córki do kochanej Matki, aby je osłaniała, tak jak to czyniła z apostołami, którym pozostawiłem Ją jako Opiekunkę, po moim odejściu z tego świata.
               Do stołu przyjdą z myślą o Ostatniej Wieczerzy, którą spożyłem z moimi uczniami. W czasie posiłku, po błogosławieństwie, od początku aż do końca, będą czytać lekturę duchową, będącą pamiątką moich rozmów z uczniami podczas wieczerzy. Na końcu złożą dziękczynienie, tak jak Ja to uczyniłem po zakończeniu Ostatniej Wieczerzy.
 
Od obiadu do wieczora
 
               Po obiedzie, przez godzinę pozwolą ciału odpocząć, jednocząc się w świętej radości i miłości. Ale nawet wtedy nie oddalą się ode Mnie, jak zrobili to moi uczniowie, abym nie musiał powiedzieć o was tego, co powiedziałem o moich nieprzyjaciołach: „To jest wasza godzina i panowanie ciemności” (Łk 22, 53).
               Po tej godzinie będzie znak rozpoczynający trzy godziny milczenia, na pamiątkę moich trzech godzin na Krzyżu, kiedy cierpiałem dla zbawienia rodzaju ludzkiego. Następnie dzwonek zgromadzi wszystkie siostry na półgodzinnym czytaniu duchowym, aby pamiętać, że księga krzyża zawiera nauki wszelkich ksiąg i cnót chrześcijanina.
               Po czytaniu nastąpi pół godziny modlitwy myślnej na pamiątkę mojej modlitwy do Ojca za tych, którzy Mnie ukrzyżowali. W tym czasie także wy modlić się będziecie za tych, którzy teraz w świecie grzechami krzyżują Mnie we własnych sercach. W ten sposób staniecie się uczestnikami dzieł zbawienia, jakich dokonuję dla dobra ludzi.
               Nieszpory będą pamiątką mojej bolesnej śmierci, pięć psalmów – na cześć pięciu ran; rozpoczęcie i hymn – ku czci mojej Głowy ukoronowanej cierniem, zaś pieśń „Magnificat” uczci moją drogą Matkę i Jej cierpienie pod krzyżem w czasie mojego umierania.
               Po Nieszporach siostry oddają się pracom ręcznym, pamiętając o tych godzinach, w których umarły pozostałem na krzyżu.
               Po znaku na Kompletę, zostanie ona odmówiona bardzo pobożnie, na pamiątkę mojego pogrzebu. Następne pół godziny medytacji będzie pamiątką moich nocnych rozmów z Ojcem na odludnych miejscach oraz modlitwy o pełnię miłosierdzia dla wszystkich moich dusz, a także, aby zostawić światu wzór tej bardzo ważnej modlitwy.
               Piętnaście minut przerwy będzie pamiątką smutku i rozproszenia moich apostołów i uczniów, jak owieczek pozbawionych pasterza. Po niej nastąpi kolacja, podczas której – tak jak w południe – będzie się czytać na pamiątkę ziaren ewangelicznych, które rozsiało moje Słowo w sercach apostołów i uczniów, aby z przyjściem Ducha Świętego wykiełkowały i stokrotnie się rozmnożyły dla dobra całego Kościoła.
Po kolacji siostry zgromadzą się w jedności na rekreacji, podnosząc się na duchu życzliwymi i świętymi rozmowami oraz świętą radością, aby być pamiątką duchowego pocieszenia, jakiego doświadczali ojcowie w Otchłani, gdy zszedłem tam, aby ich uwolnić.
               Na koniec rekreacji, zostanie dany znak posłuszeństwa, a to oznacza, że ta, która zajmuje moje miejsce ogłosi siostrom, za kogo powinny ofiarować ćwiczenia (modlitwy i prace) następnego dnia.
               Po piętnastu minutach zostanie dany znak wielkiego milczenia, które trwać będzie od wieczora do południa i skończy się półtorej godziny przed obiadem. A to będzie pamiątką mojego ukrycia i milczenia od narodzenia aż do trzydziestego roku życia; w tym czasie w człowieczeństwie ukryłem całkowicie wspaniałość mojej boskiej Istoty.
               Czas, w którym nie ma milczenia będzie pamiątką trzech lat, kiedy to otworzyłem usta, aby przepowiadać odwieczne prawdy. I tak, jak im bliżej południa w świecie staje się coraz jaśniej, tak ostatnie trzy lata mojego życia były dla świata dniami światła i jasności. Dlatego zakonnice w tym czasie postarają się, aby ich słowa były uporządkowane i wszystkie na moją większą chwałę, tak jak Ja każdą rzecz uczyniłem na chwałę mojego Przedwiecznego Ojca.
               Gdy dzwonek da znak wielkiego wieczornego milczenia, wszystkie zgromadzą się w chórze i przez piętnaście minut dziękować będą mojemu Ojcu za to, że dał Mnie światu, za wszystkie skarby, jakimi ze względu na moje zasługi, cieszy się Kościół – moja Oblubienica. Następnie zrobią rachunek sumienia i dziękować Mi będą za otrzymane łaski. Ta, która zajmuje moje miejsce, udzieli wszystkim błogosławieństwa w Imię Moje, po czym siostry udadzą się na spoczynek. Zanim jednak położą się do łóżka, poproszą o błogosławieństwo moją kochaną Matkę.
              
Reguły na wszystkie czwartki roku
 
               W każdy czwartek odbędzie się kapituła win. Wszystkie siostry zbiorą się w sali przeznaczonej na ten cel, to znaczy w kapitularzu. Ta, która zajmuje moje miejsce, zaintonuje Veni Sancte Spiritus, po czym zostanie odczytana Ewangelia o Ostatniej Wieczerzy, a następnie każda oskarży siebie za popełnione winy. Ta, która zajmuje moje miejsce wyznaczy im małą pokutę, a najstarsza z sióstr ucałuje stopy wszystkich[5]. Powtórzą to w każdy czwartek, jedna po drugiej, po kolei, aby wypełniło się to, co powiedziałem moim uczniom: „czyńcie i wy sobie nawzajem tak, jak Ja wam uczyniłem (J 13, 15).
 
Reguły na wszystkie piątki roku 
 
               W każdy piątek roku przed Komunią Świętą będą recytować „stopnie mojej Męki” i Psalm 22 (21): Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Stopnie mojej Męki będą pamiątką zapowiedzi męki podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy to nadszedł już czas wypicia kielicha przygotowanego mi przez Ojca. Psalm ten jest pamiątką przepowiedni proroków Starego Testamentu dotyczących mojej Męki, zanim jeszcze przyszedłem na świat. Będzie on śpiewany przed Komunią Świętą, aby podkreślić, że podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy to ustanowiłem ten Boski Sakrament, złożyłem z siebie mojemu Ojcu prawdziwą i doskonałą ofiarę. Wtedy przeminą już wszystkie figury Starego Prawa. A rozdzielając moim wybranym ten Sakrament, udzieliłem im wszystkich owoców i zasług mojej Męki i Śmierci. Przez ten Sakrament bowiem człowiek uczestniczy w nieskończonych dobrach mojej Boskości. Jest on jednocześnie nieustannym upamiętnianiem mojej Męki oraz zadatkiem wiecznej chwały Nieba.
               We wszystkich domach Zakonu każdy piątek będzie pobożnym dniem rekolekcji, a więc nie będzie wtedy porannej rekreacji na pamiątkę tego, że w życiu Moim i mojej Matki, od chwili narodzenia aż do śmierci na krzyżu, zawsze były obecne cierpienia, jakie przyjąłem na siebie z miłości do ludzi. Zawsze też miałem świadomość wszystkich grzechów i nieprawości ludzi, zarówno przeszłych jak i przyszłych. Moje serce było więc zawsze przebite, bo czułem się dłużnikiem wobec Boskiej sprawiedliwości za wszystkie grzechy rodzaju ludzkiego.
               Wy również tego dnia będziecie w sposób szczególny nosić w sercu cierpienie złączone z gorliwością o zbawienie dusz. I tak idąc śladami mojego życia i naśladując Mnie, dojdziecie do pastwisk życia wiecznego. Bóg niech będzie uwielbiony. Amen.
 
Reguły na wszystkie niedziele i święta roku.
 
               Wszystkie niedziele i dni świąteczne w sposób szczególny poświęcone będą Mojej czci i chwale. Będziecie zachowywać szczególne skupienie, celebrując w waszym sercu moje święta, aby uczestniczyć w moich łaskach. Poza aktami wspólnymi poświęcicie więcej czasu na modlitwę i praktykowanie moich świętych cnót[6].
A oto Reguła, d  ana wam przez Ducha Mojego, którą zapisuję jako dziewięć cnót. W nich znajdziecie Moje ewangeliczne słowa, a jest ich dziewięć, bo dziewięć miesięcy przebywałem w łonie mojej Matki.
Bóg niech będzie uwielbiony na wieki. Amen.
 
                                                                
                              Reguła pierwsza: Jedność i miłość wzajemna
 
               „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”  (J 15,12-13).
 
               Zstąpiłem z nieba, aby dać się wam cały oraz aby oddać życie zarówno za moich przyjaciół jak i nieprzyjaciół, by uwielbić mojego Ojca i dokonać waszego zbawienia.
               Dlatego z mądrości mojego rozumu dałem jasność rozumowi ludzkiemu i odsłoniłem przed nim odwieczne prawdy zaciemnione mrokami grzechu.
               Dałem wam moją pamięć, abyście pamiętali o moich odwiecznych czynach miłosierdzia, których dokonałem dla moich stworzeń rozumnych.
               Dałem wam moją wolę, kochając was tą boską miłością, którą miłuję mojego niebieskiego Ojca, oddając moje życie za wasze wieczne zbawienie.
               To jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem.
               Ofiarujcie więc bliźniemu całą waszą duszę: dajcie mu wasz rozum, objawiając mu moje miłosierdzie, które jest jego dobrem, nie osądzając za nic, za żadne popełnione zło.
               Dajcie mu waszą pamięć, przebaczając z serca i nie pamiętając o otrzymanych zniewagach, wynagradzając za dobro, tak duchowe, jak i doczesne.
               Dajcie mu waszą wolę, kochając go z całego serca, odnosząc się do niego tak, jak chcielibyście, by was traktowano, pragnąc dla niego wszelkiego możliwego dobra.
               Ofiarujcie mu także wasze serce oraz wszelkie uczucia, ze względu na miłość do Mnie, współcierpiąc z nim w jego strapieniach, chorobach oraz udrękach duchowych i cielesnych.
               Dla jego dobra zaangażujecie wasze ciało i zmysły: wasze oczy niech dostrzegają jego potrzeby i nigdy nie obserwują niedociągnięć i braków w jakichkolwiek działaniach; w żadnym wypadku nie osądzajcie bliźniego. Niech wasze uszy będą gotowe słuchać jego utrapień; wasze usta niech go pocieszają w zmartwieniach i pouczają o odwiecznych prawdach, jeśli ich nie zna; pomagajcie bliźniemu i brońcie go.
               Bądźcie naprawdę gotowe poświęcić wasze ciało i wasze życie dla jego wiecznego zbawienia, jeśli miłość się tego domaga, tak jak Ja uczyniłem, tak czyńcie i wy".
               Bóg niech będzie uwielbiony! Amen!
 
Reguła druga: Ubóstwo
 
„Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33).
 
               Jeśli pragniecie kochać Mnie i naśladować, rozważajcie uważnie, w jaki sposób Ja oceniałem dobra tego świata, zaszczyty i bogactwa tej ziemi, kiedy od urodzenia aż do śmierci na krzyżu, od dzieciństwa aż do ostatniego tchnienia mojego życia, żyłem w najdoskonalszym ubóstwie.
               Urodziłem się w stajni, złożono mnie w żłobie dla zwierząt, uciekałem do obcego kraju, cierpiąc najboleśniejsze ubóstwo świata. Dorastając, zwyczajnym trudem własnych rąk, w warsztacie Józefa, zdobywałem ubogi pokarm. W wieku dojrzałym poszedłem głosić Słowo Boże, w niedostatku, w trudzie i pocie czoła; żyłem z apostołami z tego, co dali Mi litościwi ludzie. Mojemu ciału pozwalałem odpoczywać na ziemi, najczęściej pod otwartym niebem, wystawiając się, jak ubogi żebrak, na niepogodę, aż w końcu umarłem obnażony na drzewie krzyża, bez jakiegokolwiek pocieszenia.
               Oto jak pogardziłem dobrami tego świata, tak kochanymi przez ludzi. Trzeba więc, abyście i wy, moi naśladowcy, tak samo je oceniali. Wy już pozostawiliście dla Mnie świat i wszystkie jego dobra. Nie chciejcie już więcej ich pragnąć, kochać, ubiegać się o nie, cenić je. Zadowólcie się już uczynionym całkowitym wyrzeczeniem, oraz odrzuceniem każdej przyjemności duchowej, cielesnej oraz wszelkiego rodzaju wygody. Bądźcie zadowolone nawet wtedy, gdy brakować wam będzie jakiejś rzeczy koniecznej, abyście mogły posiąść moje odwieczne bogactwa zarezerwowane dla ubogich w duchu, którzy umieją ogołocić się dla Mnie z własnej woli i przyjemności.
               Bóg niech będzie uwielbiony! Amen.
                                                                                                                                          
Reguła trzecia: Czystość
 
    „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”  (Mt 5, 8).
 
               Ojca mojego znają ci, którzy mają czyste serca, ponieważ wpatrują się uparcie, z miłością w Odwieczne Słońce Sprawiedliwości, jak orły, wielkoduszne i zakochane w swoim Początku i odwiecznym Końcu, bez zmrużenia oka, mocą miłości.
               Są to dusze, które nie znoszą brudu i brzydoty grzechu, a nawet jego cienia; nie mają zwyczaju stawiania stopy na tym błocie ani też nie zatrzymują się na nędzy tego świata.
               Są oni dziećmi światłości, które nie mieszkają w ciemnościach, ponieważ spojrzeniem czystej intencji wpatrują się w jaśniejące Zwierciadło boskiej doskonałości ich Boga.
               Trzeba więc, abyście i wy, jako córki światła i białe gołębice, nie plamiły waszych myśli, odczuć serca i ciała, wystrzegając się jakiegokolwiek rodzaju brudu i czegokolwiek, co przeszkadzałoby w zjednoczeniu z Bogiem i w waszym wiecznym szczęściu. Dlatego strzeżcie uważnie waszych zmysłów: wasze oczy niech nie zatrzymują się pożądliwie na niczym; wasze uszy niech nie wsłuchują się w bezbożne piosenki i słowa, lecz niech rozsmakują się w słuchaniu moich słów oraz w zachowywaniu ich w swoim sercu. Wasz zmysł węchu niech nie szuka upodobania w zapachach, a język niech nie wyraża uczuć zmysłowych, dotyk zaś niech będzie czysty, serce niech będzie tak niewinne i czyste, aby zrodziło lilię, która jest Mądrością i Odwiecznym Słowem Ojca, Światłem niestworzonym i wiecznym.
               Ja jestem tym, do kogo macie być podobne we wszystkich tych sprawach, których przykład dałem wam w czasie mojego ziemskiego życia.
               Bóg niech będzie uwielbiony na wieki! Amen.
              
 
Reguła czwarta: Posłuszeństwo
 
„Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (J 6,38); 
„Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję” ( J 15,14).
 
               Córki mojego serca, aby nauczyć was żyć w sposób doskonały tą wyjątkową cnotą zstąpiłem z nieba na ziemię, przyjąłem postać sługi, podporządkowując się moim stworzeniom, objąłem wszelkie cierpienia oraz nawet haniebną śmierć krzyżową.
               Oto jak zechciałem moim doskonałym posłuszeństwem zadośćuczynić za zniewagi uczynione mojemu Niebieskiemu Ojcu przez nieposłusznego człowieka.
               Moim posłuszeństwem dałem wszystkim stworzeniom normę i przykład, jak mają szanować polecenia i przykazania ich Stworzyciela oraz jak powinny wyrzec się we wszystkim własnej woli, aby wypełnić Jego Boską Wolę. Wszystko to uczyniłem przede wszystkim dla was i dla tych, którzy chcą z bliska iść za Mną, naśladując Mnie.
               Dlatego potrzeba, abyście z pełną gotowością były posłuszne przykazaniom moim i tym, które daje mój Kościół, a także ślubom i obowiązkom waszego stanu. Powinniście żyć według rad ewangelicznych zawartych w tych Regułach, które wyszły z mojego Boskiego serca. One są wolą i poleceniem mojego niebieskiego Ojca. Powinnyście je zachowywać co do joty, z gotowością, radością i prostotą.
               Z wielką gotowością bądźcie posłuszne słowom waszych przełożonych i nie tylko słowom, ale też najmniejszym znakom i intencjom tych, które reprezentują moją Osobę na ziemi. Czyńcie to na tyle, na ile pozwalają wam zdolności i własne słabości.
               Tak samo bądźcie gotowe na głos dzwonka, który zaprasza was do uwielbienia Mnie.
               Tak czyńcie, abyście były umiłowanymi dziećmi waszego niebieskiego Ojca i aby On kochał was tak jak Mnie umiłował.
               Bóg niech będzie uwielbiony! Amen.
 
Reguła piąta: Pokora i łagodność serca
 
               „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29)
 
               Pokora i łagodność serca - fundament chrześcijańskiej doskonałości, jest korzeniem wszystkich innych cnót; ona to obecna była we wszystkich moich doskonałościach, ukrywając się od błogosławionej wieczności w Sercu Boskiego Ojca, który zechciał ją całą przekazać człowiekowi
               Zstąpiłem więc z nieba, aby obdarować moje stworzenia rozumne boską doskonałością, przekazać człowiekowi i dać mu prawdziwą drogę jego wiecznego zbawienia.
               Dlatego powiedziałem: "Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem". Uczyłem tej cnoty bardziej przykładem niż słowami.
               Sercem Bożym jest Jego Słowo, odwieczna Mądrość. On posłał Je na świat, aby zjednoczyć się z ludzką naturą. Ta pokora była boską doskonałością, która wyszła od Boga Ojca - to dzieło dla was niepojęte i godne podziwu: nazywa się ono Człowiek-Bóg. Dlatego święty Kościół śpiewa w głębokim podziwie: ”Nie pogardziłeś dziewiczym łonem”. Tak wielka była pokora płynąca z doskonałości Boga, że człowiek nie był w stanie jej naśladować. Dlatego Boskie Serce kochającego Ojca, zjednoczone w moim Człowieczeństwie z ludzką naturą, objawiło się jako cichy i pokorny Baranek.
               Ojciec postawił Mnie między wilki, wśród grzeszników, abyście Mnie naśladowali w tej wyjątkowej cnocie i Bożej doskonałości. Z miłości do was chciałem cierpieć wzgardę, zniewagi, bluźnierstwa, zawiść, oplucie, biczowanie i haniebną śmierć, jak złoczyńca, nie otwierając ust, aby się skarżyć i bronić, oddając się w ręce niegodziwców i pozwalając im uczynić to, co im się podoba.
               To Ja byłem tym Barankiem, którego widział św. Jan, siedzącego na tronie, otoczonego mnóstwem zwierząt, któremu Ojciec oddał wszelką cześć i chwałę, jako Sercu, które wyszło z Jego Ojcowskiego łona i w którym znajduje On swe bezgraniczne upodobanie, ponieważ w prawdziwej pokorze i łagodności serca uznałem siebie za człowieka, za nicość wobec Boskości, zasługując tylko na karę. Wziąwszy na siebie wszystkie winy ludzi, stanąłem jako grzesznik, zobowiązany zadośćuczynić Bożej Sprawiedliwości za kary należące się grzesznemu człowiekowi. Na krzyżu więc Ojciec widział we Mnie człowieka, który zaciągnął dług u Niego, a Ja w ten sposób wybłagałem dla was prawdziwe poznanie siebie samych. I to, co Ja uczyniłem dla was z miłości, bez żadnej konieczności, wy uczynicie z obowiązku wobec sprawiedliwości, poznając w prawdzie, jakie jesteście[7], zarówno ze względu na grzech pierworodny, jak i przez własne grzechy popełniane obecnie.
               Tak więc wasze serce powinno być zjednoczone z moim Boskim Sercem, abyście były naprawdę pokorne i łagodnego serca, kochające wzgardę i obelgi, bez gniewu i narzekania, pragnące bardziej zniewag niż zaszczytów, poniżenia i odrzucenia przez ludzi niż pochwał, mając miód w ustach i pokój w sercu, aby każdy poznał, że jesteście moimi owcami.
               Bóg niech będzie uwielbiony. Amen.
              
 
Reguła szósta: Umartwienie
 
„Kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12,25).
 
               Umartwienie zmysłów jest dla człowieka dobrem i życiem jego duszy, ponieważ przez grzech poniżył on swoją godność, ulegając zmysłowym pożądaniom.
               Ja przyszedłem na świat, aby nauczyć was, jak pragnienia ciała podporządkowywać rozumowi i sprawiedliwości, aby służyły mojemu człowieczeństwu.
               Wziąłem na siebie wszystko to, co w umartwieniu jest najbardziej cierpkie i twarde, a czego żaden człowiek na świecie nie mógłby przyjąć, tak jak to widzicie w moim życiu: cierpiałem ubóstwo, głód, zmęczenie, zdradę, zniewagi, opuszczenie, sprzeciwy, oplucie, fałszywe oskarżenia, gwoździe, ciernie, żółć i ocet, złe słowa i oszczerstwa, aż w końcu oddałem ducha na okrutnej szubienicy, nie otrzymując żadnego pocieszenia ani ulgi.
               Od urodzenia aż do śmierci na krzyżu, żyłem zawsze umierając dla tego, co grzeszne człowieku, czyniąc w moim człowieczeństwie pokutę za grzesznego człowieka.
               Teraz w moim ciele uświęconym i dla was umartwionym, wy żyjecie zjednoczone z moim ciałem jako moje członki, jak latorośle w winnym krzewie. Aby zjednoczyć się ze Mną, trzeba więc, abyście objęły prawdziwym umartwieniem wszystkie swoje zmysły, skłonności, złe przyzwyczajenia, nieuporządkowane poruszenia, wyrzekając się wszelkich upodobań, przyjemności i zachcianek, kochając czuwania, posty, wstrzemięźliwość i umartwienie ciała, nie szukając przyjemności w pokarmie, odpoczynku czy stroju, ani w żadnej rzeczy, którą może się karmić pożądanie. Wtedy duch wolny od tych przeszkód, wzniesie się w górę, na właściwą mu wysokość, by zjednoczyć się z moją Boskością.
               Bóg niech będzie uwielbiony na wieki! Amen.
 
 
 
Reguła siódma: Skupienie i milczenie
 
„Chcę ją wyprowadzić na pustynię i mówić do jej serca” (Oz 2,16)
„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wielomówstwo będą wysłuchani” (Mt 6,7).
 
               Serce człowieka jest tronem Boga, tajemnym mieszkaniem, w którym Niebieski Ojciec składa swoje boskie skarby i domaga się, aby serce to miało drzwi, i to dobrze zamknięte, aby skarby złożone tam przez Niego nie zostały skradzione przez złodziei.
               Moja Mądrość w Pieśni nad pieśniami mówi do oblubienicy, aby otwarła drzwi serca, bo pragnie wejść do niego. Prosi ją, ponieważ wierna oblubienica zaryglowała mocno drzwi swoich zmysłów, aby nie wszedł do niej żaden złodziej ani nikt inny, jedynie jej prawowity Oblubieniec, który najpierw pozwala usłyszeć swój głos, aby mogła swobodnie otworzyć.
               Takie są moje wierne dusze, które dobrze zamykają drzwi zmysłów na wszystko, co stworzone. Dlatego więc musicie zachować nieustanne skupienie oraz milczenie rozumu i serca, aby cieszyć się moim prawdziwym pokojem. Tak Ja czyniłem przez trzydzieści lat życia, zanim zacząłem przepowiadanie. Jeśli otworzyłem usta to tylko po to, aby uwielbić Ojca i dla zbawienia dusz. W ten sposób pokazałem wam wartość skupienia, ukrycia i milczenia: są one bardzo użyteczne i konieczne dla duszy, aby mogła nabyć moje cnoty, zachować dary i łaski, a także usłyszeć mowę mojej Boskiej Mądrości, która poucza tajemnie i w samotności serca tych, którzy Mnie kochają.    Dlatego starajcie się, w wyznaczonych miejscach i chwilach, strzec odosobnienia i milczenia, polecanych przez te Reguły, kochając przebywanie w celi własnego serca, abym gdy przyjdę, spotkał was same i abyście mogły uczestniczyć w moich boskich słodkościach
               Bóg niech będzie uwielbiony na wieki! Amen..
 
 
Reguła ósma: O modlitwie
 
         „Trzeba zawsze modlić się i nie ustawać” (Łk 18, 1).
 
               Koniecznym jest, aby człowiek modlił się w każdym czasie, nieustannie, zarówno po to, aby wyzwolić się z grzechów i zwyciężyć swoich nieprzyjaciół, jak i po to, aby posiąść szczęście, którym jest zjednoczenie duszy i moją Boskością[8].
               Mówiąc o tym zjednoczeniu w świętej Ewangelii, powiedziałem, że z Ojcem i Duchem Świętym przyjdziemy i wypełnimy nasze powinności w sercu czystym i ufnym, które żyje tylko kochając i wpatrując się we Mnie, płynąc w bezkresnej rzece moich odwiecznych słodyczy oraz w mojej boskiej dobroci.
               Jeśli więc chcecie mnie naśladować, pamiętajcie, że całe moje życie było modlitwą[9]. Nieustannym ćwiczeniem mojego Człowieczeństwa było miłowanie Ojca tą miłością, jaką On mnie umiłował. Często szukałem miejsc odległych i spędzałem noce na modlitwie w górach, na pustkowiu, aby wybłagać Boże miłosierdzie dla tych, których odkupiłem.
               W sposób szczególny modliłem się w Ogrodzie Oliwnym, przed moją Męką. Umarłem na krzyżu, modląc się w najdoskonalszy sposób, którego już nigdy nie będzie można powtórzyć: powierzałem mojego ducha w ręce Boskiego Ojca, a to jest najdoskonalsza modlitwa duszy, która chce mi być miła.
               Módlcie się więc zawsze, w każdym czasie, jeśli chcecie osiągnąć czystość serca. Dlatego kochajcie samotność, w każdym działaniu módlcie się z pokorą i prostotą. Osiągniecie wtedy jedność z waszym Bogiem, który jest ostatecznym celem wszystkiego, co daje szczęście.
Bóg niech będzie uwielbiony! Amen.
 
 
Reguła dziewiąta: O zaparciu się siebie o umiłowaniu krzyża
 
               „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23)
 
               Każda dusza, która rezygnuje z własnej woli, natychmiast jednoczy się z moją boską wolą i staje się oblubienicą krzyża. Tak jak Ja nie pełniłem mojej, ale Bożą wolę i poślubiłem na Kalwarii krzyż, a w nim wszystkie moje wybrane dusze, tak i one obejmując krzyż i rezygnując z własnej woli łączą się z Bożą wolą.
               Z jak wielką miłością objąłem krzyż, umiłowałem go, pragnąłem go, rozkoszowałem się nim z miłości do was!
               Niech więc ci, którzy Mnie kochają, obejmą krzyż tak, jak Ja go objąłem, i niech w nim odpoczywają, jak oblubienica spoczywa w komnacie oblubieńca[10]. Niech kochają trudy, utrapienia, cierpienie i wzgardę stworzeń, wewnętrzne udręki bardziej niż zdrowie, niż pociechy duchowe, a śmierć bardziej niż życie. Niech kochają krzyż tak, jak Ja go umiłowałem, bo przez niego osiągną doskonałą jedność duszy z Bogiem.
               Wtedy wejdzie dusza w posiadanie Woli Boga jako swojej, bo umarła już dla własnych pragnień. Tutaj zakosztuje prawdziwych i trwałych słodyczy Boga, tutaj też jest prawdziwy pokój. Zrozumie to dusza, która tego doświadcza. Nie znajdzie już ona w niczym rozkoszy, jak tylko w widzeniu siebie samej na krzyżu. W niej, bowiem urzeczywistnią się wtedy owoce krzyża.
               Jeśli więc pragniecie naśladować Mnie naprawdę w mojej najdoskonalszej miłości do Ojca, to kochajcie serdecznie cierpienie, każdy krzyż i trud, które spodoba Mu się na was zesłać, nie tylko dla waszej wiecznej korony, ale także, aby uczynić z was żywe wizerunki mojego człowieczeństwa.
 
               Dałem wam te dziewięć Reguł jako dziewięć najważniejszych cnót Mojego życia. Będą one dla was jak dziewięć pieczęci mojej boskiej miłości[11]. Pierwsza odciśnięta została w waszych sercach, pięć następnych - w pięciu zmysłach, trzy kolejne – we władzach duszy, abyście mogły nabyć owoce zasług Mojego życia, oraz aby we wszystkim jaśniała i była widoczna prawda, że to Ja jestem w was z moim odwiecznym błogosławieństwem[12].
 
               Bóg niech będzie uwielbiony. Amen.
 
 
Wyjaśnia się tu, jaki jest duch tego Instytutu
i jak Pan zechciał oprzeć go na fundamencie uniżenia i zapomnienia o sobie.
 
Bardzo ważnym jest, aby zakonnice powołane przez Pana do życia powyższymi Regułami znały ducha swego Instytutu i aby dołożyły wszelkich starań, by go nabyć przez łaskę naszego Pana.
Najpierw siostry powinny wiedzieć, że spodobało się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi oprzeć ten Instytut i jego Reguły na naśladowaniu Jego Przenajświętszego Życia i dlatego chciał, aby to dzieło zrealizowało się w tych, których wybrał na początku, kiedy powstawał Zakon.
Zdecydował, że fundamentem Zakonu będzie Jego zadziwiające uniżenie. Zechciał więc  postawić fundament Zakonu na postawie uniżenia i pogardy wobec siebie, jaką przyjmą Ci, których wybrał, aby zapoczątkowali Jego dzieło. Przeżyli oni liczne udręki, trudności, sprzeciwy i powszechną wzgardę, ze zrządzenia Bożego stali się pośmiewiskiem, doznali zniewagi i w tym poniżeniu stracili wszelki blask oraz szacunek świata, wykpieni przez wszystkich. Tak więc na Jego wzgardzie postawił On ten Zakon..
               Dlatego korzystne jest dla zakonnic Najświętszego Zbawiciela doskonałe przyjęcie upokorzeń i zaparcia się siebie. Czerpią one z głębokich i wyjątkowych upokorzeń Odwiecznego Słowa – Człowieka - Boga i to czyni je otwartymi na doskonałą jedność duszy z Człowiekiem-Bogiem.
               On bowiem stał się jedno z naszą ludzką naturą, aby w najdoskonalszy i najbardziej wzniosły sposób zjednoczyć duszę z Bogiem i aby w Nim, w Człowieku-Bogu, dokonało się zadziwiające dzieło Bożej miłości. W sobie samym zechciał On zrealizować ten cud miłości. Zapragnął bowiem, aby te dwie natury zjednoczyly się i aby można było powiedzieć: Bóg człowiekiem i człowiek Bogiem. To zadziwiający nadmiar Bożej miłości!
Aby uzdolnić naszą ludzką naturę do tej jedności zechciał przyjąć nasze człowieczeństwo i w sobie samym je uświęcić, przysposabiając je do przyjęcia niepojętego dla nas daru. Oto nadmiar Bożej dobroci i miłosierdzia!
Trzeba więc, abyśmy były zjednoczone z Nim, naszą Głową, jako członki Jego mistycznego Ciała, bez jakichkolwiek różnic i zniekształceń oraz abyśmy przemienione oraz zjednoczone z dziełami Jego najświętszego życia, mogły powiedzieć jak Apostoł Narodów:  „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal 2, 20).
 Przygotowujemy się do zjednoczenia z Bogiem i do przemiany w Niego, idąc po śladach naszego Pana Jezusa Chrystusa, który aby leczyć naszą pychę i uzdrawiać choroby, zechciał uniżyć się, chociaż dla Niego samego nie było to konieczne. Chcąc więc być w jak najpełniejszej jedności z Bogiem w Jezusie Człowieku i Bogu, nie należy oddalać się od tej drogi. Wtedy życie naszego Pana Jezusa Chrystusa będzie naszym życiem, a nasze życie będzie Jego życiem. Aby zrozumieć, co dusza powinna czynić, by osiągnąć to zjednoczenie oraz jaki jest duch jej powołania, powinna swoje życie zanurzyć w Jego Życiu, a wszystkie czyny w czynach naszego Pana Jezusa Chrystusa, w pełnym zjednoczeniu z Nim[13].
Najpierw należy jednak wejść w Jego zadziwiające uniżenie.
Popatrzmy nieco na Boskiego Zbawiciela: gdzie kierował swoje kroki, jaka była Jego droga, jaki był Jego duch i jak postępował, w jaki sposób dokonał takiego z nami zjednoczenia.
Będąc najdoskonalszym od pierwszej chwili swego Wcielenia, zjednoczony w swym Człowieczeństwie ze Słowem, święty z natury, poczęty z Ducha Świętego, nie potrzebował pokory ani nie lękał się próżnej chwały. Mimo to zdecydował zastosować w nas skuteczne lekarstwo, by nie tylko uzdrowić nasze choroby, lecz także by w swoim najświętszym Człowieczeństwie położyć najwyższy i wzniosły fundament świętości.
W swojej Bożej mądrości na sobie samym nakreślił duchową świątynię swoich wybranych. On sam jako Kamień Węgielny zechciał być dla nich fundamentem i tak kształtować w nas swoją Boską doskonałość, odciśniętą w Jego najświętszym Człowieczeństwie, aby przekazać ją i wlać we wszystkie swoje członki, zjednoczone z Nim przez łaskę.
Faktem najbardziej zadziwiającym, nawet umysły aniołów, była postawa uniżenia, którą przyjął jako Bóg, kiedy od pierwszej chwili swego Wcielenia zjednoczyl się z nami i uniżył się, przyjmując ludzkie ciało. Będąc Bogiem, stał się człowiekiem: „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka” (Fil 2, 7). Taka była Jego pokora, która nazywa się doskonałą boską pokorą. Żadne stworzenie nie było w stanie naśladować Go w takim uniżeniu, lecz On przyjął ludzką naturę, aby obdarzyć nas uczestnictwem w Jego Bożej doskonałości. W tym celu Słowo ukształtowało w najświętszej duszy naszego Pana Jezusa Chrystusa „najpełniejszą pełnię” tej wyjątkowej doskonałości, aby przez Niego rozlać ją na całą ludzką naturę, na wszystkie dusze, które zjednoczone z Nim, cieszą się owocami tej Boskiej miłosnej jedności, którą odziedziczyli przez łaskę. Chciał pokazać nam drogę i sposób wędrowania po niej, aż do stanu szczęśliwego zjednoczenia z Jezusem przez uczestnictwo. Wyjaśnia, że aby nabyć te dobra trzeba iść śladami Jego najświętszego życia i nasze kroki złączyć z Jego krokami.
Dlatego pojawił się na świecie jako Człowiek ubogi, wzgardzony i zlekceważony. Ukrywa swoją Boskość w słabości dziecka, w samotności szopy, w żłobie pośród zwierząt, zauważony tylko przez ubogich pasterzy. Jego posłaniem była odrobina siana. Prześladowany, jakby lękając się Heroda, ucieka do Egiptu, nie korzysta z żadnego cudu, ale jak słaby człowiek staje się uciekinierem w obcym kraju. Mieszka tam nieznany i ukryty, boleśnie doświadczając ubóstwa.
Bez własnego chcenia i niechcenia ta najświętsza dusza całkowicie oddana jest Bożym rozporządzeniom; tylko Boża wola panuje w Jego Sercu kochającym, ubogim i wzgardzonym przez ludzi, nieznanym i ukrytym w Bogu. Będąc tak niezwykle pokornym wywyższa uniżenie, które jest fundamentem chrześcijańskiej doskonałości, jakby umieszcza je na tronie chwały, a jako nasza Głowa, upodobał sobie w życiu wzgardzonym. Przez trzydzieści trzy lata swego najświętszego życia znajduje upodobanie w byciu wzgardzonym przez ludzi i pozwala, aby lekceważono Jego naukę, by Go poniżano i prześladowano. Nie pozwala mówić o cudach, które czyni, nie chce ich ujawniać.
Ukrywa się w Bogu, aż do śmierci żyje w pogardzie i umiera wsród straszliwych obelg, w bólu i udręce, nie korzystając z żadnego cudu, całkowicie ukryty w Bogu - oto doskonałość najwyższej pokory. My wszyscy, Jego członki, jesteśmy zjednoczeni z Nim, naszą Głową. On nas przemienia w nowe stworzenia w Bogu, a zjednoczonym z Nim przez łaskę, pozwala uczestniczyć w Boskiej doskonałości.
Dusza, która z Nim idzie przez życie, zjednoczy się z Nim w Bogu.
Tutaj zakonnice należące do tego Zakonu, którego założycielem zechciał być sam Boski Mistrz, mogą wyraźnie zobaczyć, jaki jest duch ich powołania. Wezwane są one do doskonałości tak wielkiej, że aż trudno ją wyrazić. A to dlatego, że On sam, nasza Głowa, nasz Prawodawca i Przewodnik, chce, aby Jego członki, z Nim zjednoczone, były ozdobione takimi samymi Bożymi doskonałościami, jakie On posiada w sobie samym. Dlatego powinny one wyzbyć się chwały oraz poważania świata, a dążyć do zamieszkania w głębinach zadziwiającego uniżenia Słowa, odwiecznej Mądrości.
Na tym najtrwalszym i bezcennym Kamieniu Węgielnym postawią swoją duchową budowlę, nie ceniąc siebie samych i wszystkiego, co stworzone, świata i jego zaszczytów, wygód oraz ziemskich dóbr, jakby były błotem pod stopami człowieka. Widząc własną nicość ukryją się w Jezusie, a z Nim w Bogu, w uniżeniu Słowa. Siebie zanurzą w ukryciu Człowieka-Boga. Tak jak nasz Boski Mistrz, który zechciał być odrzucony i wzgardzony, w życiu i w śmierci, zarówno przez książąt Judei, jak i przez cały lud wspaniałego miasta Jerozolimy, tak i one pokochają poniżenie, jakie może je spotkać od ludzi.
                On to całą swą Boską chwałę ukrył w doskonałej pokorze, chcąc żyć i umierać w pogardzie. Tak jak pierwszy człowiek zgrzeszył pragnieniem i żądzą własnej chwały, unikając uniżenia, tak On, będąc Człowiekiem zjednoczonym z Boską Osobą Słowa, uniżając się i nie podkreślając własnej wartości, złączył z Bogiem wszystkich ludzi naznaczonych grzechem. W ten sposób oddał Bogu tę cześć, którą człowiek według sprawiedliwości, powinien był Go obdarzyć. Będąc Człowiekiem i Bogiem równocześnie sprawił, że każdy, kto jest złączony z Jego życiem, będzie mógł stać się uczestnikiem tej Boskiej doskonałości, w której On uczestniczył w Człowieczeństwie zjednoczonym z Bogiem. Nas, swoich braci, zaprosił do wspólnoty swych dóbr.
Tak więc mniszka Zakonu Najświętszego Zbawiciela, od początku aż do końca swej drogi, będzie dążyć do uniżenia siebie, wpatrując się nieustannie w życie Boga, który stał się Człowiekiem i jest prawdziwym życiem duszy. Odrzuci ona wszelkie nieuporządkowane uczucia, wyrzekać się będzie złych skłonności i przyzwyczajeń starego człowieka, zadając im śmierć w Chrystusie umęczonym i ukrzyżowanym. Odrzuci wszelkie poruszenia człowieka cielesnego, buntownicze pragnienia zmysłów i namiętności, idąc za słowami Zbawiciela, który w Świętej Ewangelii wyjaśnił, że: „Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze, przynosi owoc obfity” (J 12, 24).
Tymi słowami chciał nie tylko przepowiedzieć swoją Mękę i Śmierć, ale także wyjaśnić, w jaki sposób powinniśmy kroczyć po duchowej drodze. Pouczył nas, że gdy zjednoczymy się z Nim, wtedy nastąpi w nas śmierć starego człowieka (Adama), a Chrystus przemieni nas w Siebie, czyniąc nas w miłosnym zjednoczeniu nowym stworzeniem.
W tym celu ustanowił Najświętszy Sakrament Ołtarza - tę najbardziej cudowną i wyjątkową inwencję Bożej miłości, o której nie można myśleć bez zadziwienia. Któż może wypowiedzieć to uniżenie i to ukrycie się Boga, będące najdelikatniejszym przejawem Bożej miłości: uniżyć się i siebie uczynić pokarmem człowieka, pokarmem substancjalnym, realnym i boskim.
Wszystko to uczynił jedynie po to, aby człowieka przemienić w Boga i przekazać mu swoje doskonałości, aby człowiek mógł karmić się pokarmem życia, Ciałem Baranka wyniszczonego w popiele zadziwiających upokorzeń oraz aby umarł w nas stary człowiek, unicestwiając się w Nim, odrzucając wszystko: zaszczyty, poważanie, własną wolą, osądy, wiedzę. Bóg nasz, bowiem, stał się przykładem uniżenia nie tylko przez swoje narodzenie, nie tylko w swoim najświętszym życiu i haniebnej śmierci. On także teraz, gdy został uwielbiony i siedzi po prawicy Boga Ojca, zechciał znaleźć sposób najdoskonalszego uniżenia, które można nazwać Bożą doskonałością pokory: dał człowiekowi Siebie jako pokarm pod postacią chleba. Tutaj ukryty naraża się na wzgardę niewdzięcznych ludzi, uniża się i jest posłuszny prostym słowom każdego kapłana, zarówno godnego jak i niegodnego, bez żadnego wyjątku, z nadmiaru Bożej miłości.
Można więc stwierdzić, że Jego pokora, nie tylko jako Człowieka, ale jako Boga Człowieka osiągnęła bezgraniczną doskonałość, której my nie możemy pojąć.
Dlatego każda zakonnica tego Instytutu musi wiedzieć, że nie została przez Boga powołana w żadnym innym celu, jak tylko po to, aby umrzeć dla własnej woli. Wyrzeka się jej w ślubie posłuszeństwa, składając świętą profesję; „jakby grzebie siebie samą w ziemi’’, na znak rezygnacji ze swej woli i na znak, że umiera w niej stary człowiek we wszystkich przejawach swego życia, a ona uznaje siebie za pogrzebaną w Chrystusie. Następnie podczas obrzędu symbolizującego zmartwychwstanie powstaje, a kapłan stwierdza, że zmartwychwstała w Chrystusie i została ożywiona w Bogu, ponieważ w tym pogrzebaniu już wyraziła wolę kroczenia drogą nie według ciała czy jego żądz, ale według Ducha Jezusa Chrystusa. Wtedy wypowiada ona słowa: „Dla mnie bowiem żyć to Chrystus a umrzeć to zysk” (Fil 1, 21). Wyraża w ten sposób, że jej życiem jest Chrystus Ukrzyżowany, a śmierć jest dla niej zyskiem. Tej śmierci i tego życia nie osiąga się jednak samymi słowami, choćby w tym celu zostały wypowiedziane. Dobra zakonnica może je osiągnąć każdego dnia i w każdej godzinie swego życia, na miarę pilności swej duszy, jeśli w każdej chwili i w każdej sytuacji będzie żyła nieustannie umierając dla siebie samej, porzucając uczynki starego człowieka. Na ile umrze, na tyle będzie żyć w Chrystusie. Wówczas może powiedzieć z Jezusem: „Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który mnie posłał” (J 6, 38) - nie tyle słowami, co poprzez owoce czynów dających życie wieczne, w Chrystusie - jej prawdziwym życiu. Wtedy dusza naprawdę osiągnie swój cel, bo po to przez Boga została powołana. Wtenczas otrzyma prawdziwe życie w Chrystusie i będzie mogła powiedzieć: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal 2, 20).
Rezygnując z siebie samej dusza ukrywa się w upokorzeniach Słowa-Człowieka-Boga. On - strzegąc skarbu Odwiecznego Ojca - składa je wszystkie dobrze opieczętowane w swym świętym Człowieczeństwie; w Nim są wszystkie skarby nieba oraz doskonałość, których On udziela człowiekowi. Opieczętował je uniżeniem i ukryciem własnej wartości, pośród obelg, jakie Go spotkały; zadziwiającym milczeniem okrył swą Boską wielkość i to nie tylko wtedy, gdy był Człowiekiem-Wędrowcem (Viatore), ale także teraz w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, pod postacią chleba. Zakrywając swoją Boską potęgę nadal wydaje się na wzgardę złych chrześcijan. Lecz aby zjednoczyć nas ze sobą i dokonać naszej przemiany w Bogu, Siebie uczynił On rzeczywistym pokarmem człowieka.
On, który chciał żyć i umierać wzgardzony przez ludzi, teraz uwielbiony, w swoim wyjątkowym uniżeniu, którego nie sposób wypowiedzieć, jednoczy się z nami w tym Boskim Sakramencie, aby dusza, Jego oblubienica, otwierając się na pełnię Boskiej doskonałości przemieniała się w Niego, by mogła żyć w Bogu życiem Jezusa.
 Któż to może pojąć? Któż pojmie źródło tej pokory? On zechciał karmić nas swoim niepokalanym Ciałem, aby wszczepić w nas Boską doskonałość, którą posiadał w sobie będąc jednocześnie Bogiem i Człowiekiem. Kiedy dusza otrzyma Go w Przenajświętszym Sakramencie, jej jedność z Nim jest tak mocna i rzeczywista, że może powiedzieć, iż przez uczestnictwo staje się żyjącym Bogiem. Musi jednak całkowicie odrzucić i unicestwić wszystko, co płynie z jej natury, co nie jest Bogiem, bo jeśli nie odrzuci tego, co jest przeciwne najdoskonalszemu Boskiemu Bytowi, nie może osiągnąć  miłosnego zjednoczenia z Jezusem. On bowiem zniszczyl to wszystko w Sobie samym poprzez uniżenie i ukrycie, biorąc na siebie pogardę świata, gdy zdecydował narodzić się, żyć i umierać jako ubogi i wzgardzony, zarówno podczas swego najświętszego życia, kiedy wędrował po świecie, jak i teraz - w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, uniżony w postaci chleba, poddany wszelkim ludzkim zniewagom. Nie wystarczyly Mu bowiem te, które wycierpiał z miłości do nas.
               Aby osiągnąć tę jedność z Bogiem i dostąpić uczestnictwa w Jego Boskim życiu, dusza, powinna zjednoczyć się z Jezusem ubogim, pokornym i wzgardzonym przez ludzi, okrytym obelgami, opieczętowanym hańbą, ukrytym dla świata i zapomnianym, prześladowanym, wyszydzonym przez swój lud, który odpłacił Mu zniewagami za cuda i niewdzięcznością za otrzymane dobrodziejstwa. Zupełnym milczeniem okrył On swoją Boską wielkość, a nie chcąc uczynić żadnego cudu ukrył swój wszechmocny boski Byt.
               To wszystko pozwala nam zrozumieć, że kluczem do wszelkich skarbów żyjącego Boga jest Jego uniżenie. Dusza powinna żyć życiem Jezusa Chrystusa, Człowieka-Boga wzgardzonego, winna przyjąć Jego postawę uniżenia, aby mogła wejść w życie Boga. On da jej Siebie i ona zostanie przez Niego przyjęta. Kiedy przyjmie Go do swego życia, otrzyma życie miłości w Duchu Świętym.
               Oto duch naszego Instytutu, do którego zostałyśmy przez Niego powołane, aby w miłosnym zjednoczeniu żyć życiem Syna odwiecznej Miłości, życiem Człowieka Boga, który jest naszym życiem. Niech tak się stanie. Amen.
 
[1] Kodeks z Cava (1735): „...aby był żywą pamiątką i figurą zbawczych czynów miłości, jakich dokonał mój Jednorodzony w ciągu trzydziestu trzech lat, żyjąc na ziemi jako człowiek. Wam, kochane dusze, dałem to prawo miłości, abyście ukazały wszystkim stworzeniom, że nie skończyły się działa miłości, jakich dokonał mój Syn w ciągu 33. lat, kiedy był widzialny dla ludzi żyjących wtedy na świecie, lecz niech wszyscy dowiedzą się, że w duszach przeze mnie powołanych Jego czyny są ciągle żywe i mają dla Mnie nieporównywalną z niczym wartość”.
[2] Tamże: „On będzie Przewodnikiem tych dusz, jako główny promotor tego dzieła i On napełni je Duchem Pocieszycielem, który poprowadzi je drogą cnoty”.
[3] Tamże: „... które zawierają słodkie owoce mądrości, sprawiedliwości i prawdy. W nich zawarta jest doskonałość wszelkich cnót pochodzących od Mojego boskiego bytu. Aby to mogło się zrealizować i aby człowiek został przebóstwiony we Mnie mocą miłości, powyższe Reguły zawierają w sobie wszystkie cnoty teologalne: wiarę, nadzieję i miłość oraz wszystkie cnoty moralne. Wchodząc w życie tymi cnotami przez bramę, którą jest mój Syn, dusze rozradują się słodkimi owocami wiecznego szczęścia, zakrytymi dla śmiertelnych ludzi. I tak razem z moim Synem wypełnią one moją wolę i zjednoczone z Nim współpracować będą w dziele odkupienia świata, wielbiąc moje Imię, adorując moją miłość i wolność, jakimi obdarowuję rodzaj ludzki. Dlatego pilnie żyć będą otrzymanym prawem, nie zaniedbując nawet najmniejszego, aby błogosławione było ich ziarno, tak jak obiecałem”.
[4]  Foggiano II 2-2v. W Konstytucjach, 14-15, są dokładnie opisane poszczególne części stroju. Kiedy jest mowa o habicie sióstr z drugiego chóru, natychmiast podkreśla się znaczenie tego zróżnicowania: „Siostry drugiego chóru będą odróżniały się od sióstr pierwszego chóru i będą nosiły habit niebieski (który sięgał będzie poza kolano) i pelerynę koloru czerwonego, jak habit sióstr pierwszego chóru. To rozróżnienie stroju nie jest po to, aby robić jakiekolwiek różnice, lecz tylko po to, aby siostry noszące czerwoną pelerynę były „pamiątką” Jezusa Chrystusa, któremu podczas Jego męki został włożony purpurowy płaszcz, na znak pogardy przez Żydów. Niech te siostry uważają się za szczęśliwe, że mogą w zakonie przypominać ten fakt życia Jezusa”. Tamże 14v.
[5] Tamże, „Będzie to figurą sakramentu pokuty, który - jak chce Kościół Święty - poprzedza sakrament Eucharystii, wyobrażony tutaj w geście umycia nóg, poprzedzającym ustanowienie Eucharystii”.
[6] Tamże: „Wszystkie niedziele i święta powinny być uświęcone szczególnie, ponieważ zostały one wyznaczone przez opatrzność mojego Przedwiecznego Ojca i mój Kościół, aby uczcić wyraźniej Boski Majestat, aby celebrować i kontemplować te tajemnice w większym pokoju, wolne od codziennych zajęć. Tak poznawać będą odwieczne prawdy i dzieła, jakich dokonałem w świecie, a także sposób, w jaki Mnie naśladowali moi wierni słudzy, których wyniosłem do wielkiej chwały. W tym celu, w dni, o których mowa, poza aktami wspólnymi poświęcić należy więcej czasu na medytację, praktykowanie cnót i na duchowe konferencje.
Dzień dwudziesty piąty każdego miesiąca będzie wspominany w sposób szczególny, gdyż moja opatrzność wybrała go, aby celebrować najświętsze tajemnice: Wcielenie, Narodzenie i moje pojawienie się na świecie.  Chcę więc, abyście zaznaczyły ten dzień, każdego miesiąca, wspominając tajemnice mojego życia i śmierci, czyniąc je przedmiotem wszystkich trzech medytacji”.
[7] Tamże: „Uznając własną nicość, mając w sobie następstwa grzechu pierworodnego i aktualnego”.
[8] Tamże: „Ten skarb posiądą na ziemi tylko ci, którzy idą drogą medytacji. Oni docierają do największej głębi i budują sobie gniazdo w zagłębieniach kamienia węgielnego, gdzie piekielny wróg nie może się dostać. O tych, którzy przez modlitwę (medytację) w duchu i prawdzie, złączą się ze Mną, Ja sam powiedziałem, że wraz z Ojcem i Duchem Świętym złączymy się z nimi i w ich sercu czystym i ufnym, zamieszkamy już w obecnym życiu, bo ich centrum jestem Ja sam, a wy mieszkać będziecie w obfitych wodach bezkresnej rzeki odwiecznych słodkości”.
[9] Tamże: „...całe moje życie ukryte było modlitwą do mojego Ojca, i w następnych trzech latach także często szukałem miejsc odosobnionych, i całe noce spędzałem na modlitwie z moim Niebieskim Ojcem”.
[10] Thalamum oznacza komnatę, w której oblubienica oczekuje swego oblubieńca. W średniowiecznej duchowości monastycznej Błogosławiona Dziewica zamieszkiwała Thalamum, oczekując na nadejście Oblubieńca, Chrystusa. M. Celeste używa włoskiego określenia „talamo nuziale”, co można także tłumaczyć jako „łoże małżeńskie”.
[11] Tamże: „... pieczęci mojego miłosierdzia, odciśniętego w waszym życiu”.
[12] Tamże: „Niech we wszystkim widoczne i jasne będzie, że Ja żyję z wami, z całą obfitością moich odwiecznych błogosławieństw”.
[13] Ma się wrażenie, że siostrze Celeste brak słów, aby wyrazić całkowitość i intensywność zjednoczenia Chrystusa z człowiekiem wierzącym.