Ikony s. Miriam

Ikona nie jest jakimś szyfrem, gmatwaniną symboli, które trzeba rozgadywać na długich medytacjach. Ale „czytanie” ikony wymaga znajomości języka, którą została napisana (można powiedzieć, że dziś ludzie o wiele bardziej potrzebują różnych komentarzy niż kiedyś – gdy symbole „mówiły” do ludzi już od dziecka), gdyż zawiera w sobie całe spektrum różnych znaczeń. Jest to czytanie ikony podobne do czytania Słowa Bożego – wymaga wyczulenia wewnętrznego zmysłu na obecność w nim Ducha Bożego. Ikona, gdyż jest zapisem wiary, uważana jest za Słowo w barwach, czy teologię w barwach. Ułatwia zrozumienie ikony znajomość tekstów liturgii bizantyjskiej. Ikona jest nierozdzielną częścią liturgii wschodniej, jest w niej zanurzona, w niej jakby uczestniczy. Teksty Ojców greckich, z których utkana jest, wraz ze Słowem Bożym, ta liturgia, są też natury ikonicznej, dlatego ikona wyrwana z kontekstu tej liturgii staje się mniej zrozumiana. Chociaż i chrześcijański Zachód długo, aż do nadejścia epoki renesansu mówił językiem ikony, dlatego ikona nigdy nie stała się obcą żadnemu chrześcijańskiemu środowisku (nawet takiemu ikonoburczemu jak protestantyzm). Można nawet mówić, że ikona odgrywa ważną rolę w ruchu ekumenicznym, jednocząc wyznania na płaszczyźnie piękna.

Czytaj więcej: o ikonie

Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie
Zdjecie