Aby być redemptorystką

 

 

Szczęśliwe bądźcie! (Siate felici!)
Szczęśliwe, że wybrałyście najlepszą cząstkę;
Szczęśliwe, bo cóż Was, według św. Pawła, może odłączyć od miłości Chrystusowej?
Szczęśliwe, bo jesteście ukochanymi córkami Kościoła i w Kościele uczestniczycie w Jego radościach i smutkach, pracach i nadziejach;
Szczęśliwe, bo nie jest daremna Wasza praca, modlitwa, cierpienie i nic nie jest ukryte przed oczyma Ojca, który widzi w skrytości i wszystko wynagradza;
Szczęśliwe, bo jak Maryja i Wy usłyszałyście Słowo Boże, zaufałyście
i poszłyście za Nim.

 

 ŚWIADECTWA:

 

Świadectwo S. Urszuli - Przełożonej naszej wspólnoty

 

Urodziłam się i wychowałam wśród prostych i pięknych ludzi na wsi, w Popowie niedaleko Łowicza. Tata prowadził warsztat ślusarski i zajmował się gospodarstwem, mama pracowała z nim w gospodarstwie oraz zajmowała się domem. Mam troje starszego rodzeństwa. Kochałam mój dom, rodzinę, sąsiadów, kochałam wieś i pracę w gospodarstwie. Kontakt z przyrodą sprawiał mi wiele radości i jak później zauważyłam, otwierał moje serce na Tego, który wszystko powołał do istnienia. Nauczyłam się żyć w rytmie wschodu i zachodu słońca, wiosny i jesieni, rodzenia i umierania. W chwilach wytchnienia lubiłam chodzić po polach i łąkach, podziwiając jak piękny jest świat, ile w nim harmonii i logiki, ile siły życia i nadziei.CZYTAJ DALEJ.

 

Swiadectwo  s. Klaudii - nowicjuszki

Mam na imię Klaudia. Mam 24 lata, pochodzę z małej wioski oddalonej o 30 km od Łomży

Moje życie z Panem Bogiem zaczęło się dzięki moim rodzicom i babci, którzy przekazali mi podstawowe prawdy wiary i uczyli rozmawiać z Bogiem jak z przyjacielem. Dzięki temu zawsze czułam, że jest On obecny w moim życiu, że przeżywa je razem ze mną.. CZYTAJ DALEJ

ZDJĘCIA

HISTORIA POWOŁANIA S. MAGDY ŻERDZIŃSKIEJ

 

Złowiona jak rybka…

Choć w swoim życiu łowiłam ryby maksymalnie 3 razy i  to za każdym razem
z wujkiem, który wszystko za mnie wykonywał, a ja tylko na to patrzyłam
i cieszyłam się z każdej „mojej zdobyczy”- to jednak myśląc o tym jak Pan mnie powołał nie przychodzi mi na myśl, żadne lepsze określenie niż to, że zostałam złowiona J. 
Uwiodłeś mnie Panie,
a ja dałem się uwieść.
Jr 20,7

Pamiętam jak wyruszyłam, aby złowić węgorza, a cały dzień wcześniej wujek szykował słodką przynętę, tłumacząc, że ulepi z tego pyszne kulki dla rybek, które wrzucane blisko siebie do jeziora stworzą miejsce, gdzie ryby będą z ochotą połykały, nie tylko przysmaki, ale również i haczyk.
I w moim życiu Bóg wiele razy rzucał słodkie „kulki”,
abym odważyła się pójść za Nim. A oto i one:

 

PRAGNIENIE ŻYCIA WSPOLNOTOWEGO

Gdy miałam 7 lat wyjechałam wraz z księdzem z mojej parafii św. Brunona w Elblągu na OAZĘ, tam poznałam i doświadczyłam, że bardzo pragnę żyć tak, na co dzień. Modlić się razem, śmiać, wtedy jeszcze bawić i ganiać się J. Fascynowały mnie starsze dziewczyny, animatorki, które grały na gitarze, pięknie śpiewały i były bardzo radosne. Chciałam być wśród nich i gdy wróciliśmy, to jedynym moim pragnieniem było, aby dołączyć do scholki parafialnej.CZYTAJ DALEJ.

 

Świadectwo S. Ewy

Na pewno szukałam miłości, chciałam założyć rodzinę, ale gdzieś w głębi rwało mnie do czegoś więcej, choć nie umiałam tego określić. Pochodzę z tradycyjnie wierzącej rodziny. Na studiach przeżywałam swoje dylematy w wierze, bunty i rozczarowania ludźmi wierzącymi, choć sama wpadałam w różne tarapaty i oddalałam się od sakramentów. Na tej drodze poszukiwań pomagały mi książki (także literatura, ale i książki filozoficzne, bio-grafie ludzi, którzy uwierzyli). Przeczytałam autobiografię Edyty Stein. To była ważna książka w moim życiu. Zaczęłam stawiać sobie pytania o sens tego, co robi. CZYTAJ DALEJ

 

 

ŚWIADECTWO S. KAZIMIERY

Coraz bardziej rozpalało mnie pragnienie życia dla całego świata i bycia blisko Boga, jak najbliżej, w klauzurze… A potem Jan Paweł II potwierdził mój wybór nie tylko swoim błogosławieństwem, ale także słowami, które przeczytałam po jego wizycie w Lisieux, gdzie zwracał się do sióstr kochających świat z klauzury: „nasuwa mi się takie nowoczesne porównanie: wy obejmujecie ramionami świat ognia prawdy i objawionej miłości, trochę podobnie jak technicy atomowi zapalają rakiety kosmiczne: na odległość”.  CZYTAJ DALEJ

 

Nasze życie klauzurowe, w Starym Bielsku na wzgórzu trzech Lipek stanowi  wielką wartość dla Kościoła – niesie w sobie „głębokie powiązanie” z ewangelizacją. Promieniuje na cały świat. Takie przesłanie wpisane jest w serca mniszek od momentu gdy wstępują do klauzury. Oczywiście zakony kontemplacyjne  w Kościele różnią się charyzmatami, ale klauzura - w naszym wypadku klauzura papieska - jest odzwierciedleniem tej cennej myśli:
          Kto staje się absolutną własnością Boga staje się też darem Bożym dla wszystkich (...)
 
Życie mniszek całkowicie i w pełni oddane Panu samo przez się jest głoszeniem Jego prymatu. Ma być też dla wszystkich znakiem,  wezwaniem dla każdego, by odkrył w głębi własnego serca obecność Pana, Jego czułą bliskość, bo jak przypomina nam św. Augustyn, jesteśmy niespokojni dopóki nie spoczniemy w Bogu, właśnie w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Jak to wyraził pewien chasydzki rabin: „Gdziekolwiek idę Ty, gdziekolwiek się zatrzymam Ty, tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze Ty! Gdy wszystko mi sprzyja, Ty! Gdy się boję, Ty! Tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze Ty! Niebo Ty, ziemia Ty, w górze Ty, blisko Ty, Gdziekolwiek się zwrócę, gdziekolwiek spojrzę, tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze! Ty. TY, TY, TY”.
Miłość wlana do naszych serc przez Ducha Świętego  (por Rz 5, 5) czyni nas uczestniczkami Chrystusowego dzieła Odkupienia; dla dobra wszystkich czyni owocnym nasze życie, a ono ma służyć przede wszystkim osiągnięciu miłości.   Pan wszelkiego stworzenia jest Miłością i chce być miłowany w sposób wyłączny, absolutny; pragnie, by oblubienica była zawsze przy Nim. Bóg stęskniony człowieka, niemal szalejący z miłości do niego, poprzez klauzurę pokazuje wielki sens tej wyłącznej miłości. Klauzura staje się przestrzenią boskiego wybrania, przestrzenią boskiego szaleństwa. Czy dzisiejszy człowiek potrafi to pojąć?
W tym roku wstąpiły do naszej wspólnoty i rozpoczęły postulat trzy młode dziewczyny z różnych stron Polski, a w nowicjacie jest teraz jedna 25-letnia nowicjuszka. Dziękujemy Jezusowi, że przyprowadził do nas te młode kobiety, że odczytały w taki sposób swoje powołanie – „chcę żyć w klauzurze”. Zwykle taki styl życia kojarzy się z  Marią z Betanii i jej poszukiwaniem Unum necessarium. „Potrzeba tylko jednego” - powiedział Marcie Jezus, widząc ją krzątająca się wokół wielu spraw.
Nasz charyzmat w Kościele to bycie żywą pamiątką miłości Chrystusa Odkupiciela do każdego człowieka. Życie redemptorystek  jest proste. Staramy się być miłością dla siebie nawzajem, modlimy się, pracujemy, spotykamy się z tymi, którzy do nas przychodzą, poszukując Boga czy chcąc powierzyć nam swoje troski i cierpienia. Nic wielkiego.

 

DLACZEGO WYBRAŁYŚMY KLAUZURĘ?
 
Klaudia: Przede wszystkim dlatego, że to sam Pan mnie do niej zaprosił. W moim sercu pociągniętym Jego miłością zrodziło się pragnienie oddania Mu wszystkiego, całego mojego życia, pragnienie, aby to On był moim wszystkim i abym ja należała tylko do Niego.  Tę głęboką tęsknotę serca realizuję właśnie w klauzurze, która jest dla mnie jednym z wymiarów pełni życia wyłącznie dla Chrystusa, znakiem całkowitego zjednoczenia z Nim w miłości, a do tego w każdej chwili dąży moje serce.
 
Magdalena – nowicjuszka: Dlaczego klauzura? Jest to jedno z pytań, które najszybciej pojawiało się na ustach moich najbliższych. Dziwili się jak to można się tak zamknąć na całe życie. Chcąc odpowiedzieć im na to pytanie ja sama musiałam poznać tajemnicę, która się ukrywa pod tym „hasłem”.
Bardzo szybko doświadczyłam, że klauzura to nie ograniczenie, ale paradoksalnie wolność.
Dziś, gdy żyję od 1,5 roku w klasztorze, od pół roku jestem nowicjuszką słowo klauzura kojarzy mi się z jednym: z darem od Boga, z błogosławieństwem.
Życie w klasztorze kontemplacyjnym jest łaską, a klauzura jest tym środkiem, który pozwala mi wypełnić wolę Ojca, czyli być naprawdę szczęśliwą.
Uczy mnie jak spełnić pierwsze przykazanie: usłyszeć głos Boga, dostrzec Jego Obecność w codziennych prostych czynnościach, odpowiedzieć, ukochać Go całym sercem, odczuć Jego miłość i w sposób czysty przelać ją na kolejne osoby. 
Klauzura pomaga mi zatrzymać spojrzenie na Jezusie. Doświadczyć, że czeka z miłością. A „ ta miłość” pozwala mi zobaczyć kim jestem. I z dnia na dzień, po cichutku, przemienić swoje życie w Jego życie, moją drogę w Jego drogę. I tak realizować w pełni misję w Kościele, do której mnie przeznaczył i powołał.

s. Magdalena złożyła już pierwsze śluby:

Zdjęcia ze ślubów
Klauzura jest pewnym symbolem ukrycia. Tak jak Mojżesz, aby ukryć tajemnicę wydarzenia na Synaju, zasłania twarz, tak klauzura przysłania boskie tajemnice. Podobnie jak zasłona w świątyni w Jerozolimie odgradzała to, co najświętsze od ogólnego dostępu, tak klauzura wyznacza granicę tego, co nieprzekraczalne. Ukrycie nabiera znaczenia mistycznego, jest ukryciem miłujących się osób.
Dla naszej założycielki bł. Marii Celeste klauzura była ziemią obiecaną, miejscem upragnionym, dlatego codziennie dziękowała Bogu za dar powołania:
"Jak wielką wdzięczność żywię  za dobrodziejstwo powołania. Jestem jedną z wybranych i przeznaczonych do tego, aby wejść do ziemi obiecanej życia zakonnego".

W dokumencie Soboru Watykańskiego II - Perfectae caritatis czytamy o tym, że  mnisi i mniszki mają zajmować się jedynie Bogiem i zachowywać zawsze choćby nagliła konieczność czynnego apostolstwa, wyborną cząstkę w mistycznym Ciele Chrystusa, w którym “wszystkie członki nie spełniają tej samej czynności” (Rz 12,4).